Na zieloną Ukrainę wyprawa po zakopany dzwon cz. 4

Zbigniew Czarnuch, Na zieloną Ukrainę wyprawa po zakopany dzwon, Ziemia Gorzowska 1993, nr 29

Gospodyni z okolic Lubaczowa wita nas życzliwie i oprowadza po domu. Chwali się rozbudowanymi schodami wiodącymi na ganek, gazową kuchenką i wystawionym kaflowym już piecem. W drugiej jeszcze stoi stary, gliniany. Przypominam sobie opowieść zasłyszaną w Pyrzanach. W 1945 roku niektórzy przybyli tu osadnicy wybrali z opuszczonych zagród kafle, zapakowali w skrzynie i czekali na III wojnę, w wyniku której mieli zaraz wracać do Kozaków, aby tam postawić sobie w swym domu kaflowy piec!

Czytaj dalej

Na zieloną Ukrainę wyprawa po zakopany dzwon cz. 3

Zbigniew Czarnuch, Na zieloną Ukrainę wyprawa po zakopany dzwon, Ziemia Gorzowska 1993, nr 29

Wieś Kozaki jest oddalona o kilka kilometrów od Złoczowa. Szkopuł w tym, że wiodą tam polne drogi. Kierowca naszego autokaru podjął męską decyzję: jedziemy!

—  Jóźko, taż to wasze pole, tam gdzie kukurydza, widzisz?

Ta gdzie, to Wilków; co za wami mieszkali!

Patrz, Bronek zwraca się ktoś do Bronisława Iśkowa z Gorzowa, malarza, który tak pięknie panoramę Kozaków na domu sołtysa w Pyrzanach pomalował — sina figura jest całkiem inaksza, że ty Stojanowskiemu namalował.

Czytaj dalej

Na zieloną Ukrainę wyprawa po zakopany dzwon cz. 2

Zbigniew Czarnuch, Na zieloną Ukrainę wyprawa po zakopany dzwon, Ziemia Gorzowska 1993, nr 28 z 15.07.1993.

Po wyjeździe z Pyrzan zapiewajło wycieczki, Eugenia Stojanowska, zaintonowała „Serdeczna Matko”. Potem rozwiązał się repertuarowy worek pieśni polskich i ukraińskich. Śpiewano o stronach „gdzie moja chata, gdzie rodzinny dom” i o Hryciu by „ne hodył na weczernycu”.

Czytaj dalej

Na zieloną Ukrainę wyprawa po zakopany dzwon cz. 1

Warto przypomnieć znakomity reportaż Zbigniewa Czarnucha: Na zieloną Ukrainę wyprawa po zakopany dzwon (Ziemia Gorzowska 1993, nr 28 z 15.07.1993)

Panie, historia z dzwonem, coś ją pan opisał w „Opowieści o dwóch ziemiach mieszkańców Pyrzan”, jest wszystka zmyślona — usłyszałem w autobusie gdy zbliżaliśmy się do granicy z Ukrainą, a wędrujący kielich rozluźnił języki. Rozwarłem ze zdziwienia oczy, bo napisałem to, o czym mi ludzie opowiadali: że gdy zapadły decyzje o wyjeździe na Zachód, pozdejmowano z kościoła i dzwonnicy wszystkie dzwony, z których największy postanowiono zakopać w wielkiej tajemnicy. Ołtarze, obrazy, figury, liturgiczne sprzęty, wszystko zapakowano do specjalnego wagonu. I tak dojechano na stację w Witnicy.

Czytaj dalej

Początki Archiwum Kresowego

Szanowni Państwo,

dyskusję wśród lubuskich pasjonatów Kresów wywołała informacja, że Muzeum Kresów ma powstać w Lublinie, a nie na Ziemiach Zachodnich. Doszliśmy do wniosku, że jest to efekt dyskryminowania i pomijania przeszłości Kresowian na Ziemi Lubuskiej. Zaniedbania instytucji powołanych do badania i popularyzowania historii sprawiły, że nikt poważnie nie traktował możliwości umieszczenia Muzeum Kresów w województwie, którego mieszkańcy w połowie pochodzą z zabranych Polsce ziem (najwięcej z wszystkich województw).

Czytaj dalej